Baza jest, pora na szlif. XIII Półmaraton Wtórpol

Niestety, nie dopisała zapowiadana wcześniej krajowa czołówka. Z naszych najlepszych długodystansowców nie było nikogo. Widać to w wynikach. Czołówkę zdominowali zawodnicy z Kenii – pięciu panów i jedna pani. Wśród mężczyzn dopiero na czwartym miejscu znalazł się Ukrainiec Mykhaylo Iveruk, na ósmym – najlepszy z Polaków, Andrzej Lachowski. Wśród kobiet wygrała startująca po raz kolejny w Skarżysku Ukrainka Olga Kotowska. Najlepsza Polka, Agnieszka Malinowska-Sypek, zajęła czwarte miejsce.

Niełatwa już wcześniej trasa półmaratonu została w tym roku zmieniona. Na trudniejszą.

Po raz pierwszy zawodnicy ścigali się nie tylko dookoła dzielnicy Rejów w Skarżysku, ale również wbiegli do Suchedniowa. Po drodze czekały ich cztery mordercze podbiegi pod Górę Baranowską na starej trasie E-77. Nowa trasa uzyskała atest ważny przez kolejnych pięć lat, jeżeli organizatorzy nie będą chcieli jej zmieniać – będzie pretekst, żeby przyjeżdżać i sprawdzać swoje postępy na skarżyskiej, a właściwie skarżysko-suchedniowskiej trasie, która latem na pewno stanowi nie lada wyzwanie. Najlepiej, oprócz Kenijczyków, radzili sobie ze słońcem i podbiegami, biegacze zaprawieni w biegach górskich oraz ci, którzy na co dzień udeptują świętokrzyskie szlaki.

Trasa, poza tym, że niełatwa, była przygotowana perfekcyjnie. Oznaczenia kilometrów, punkty z napojami w liczbie nieco większej niż podana w regulaminie, nie najgorzej przygotowani wolontariusze (choć niektórzy trochę zapomnieli, że są od pomagania biegaczom, a nie – plątania się pod nogami). Do tego pętla w kształcie właściwie jednej wielkiej agrafki pozwalała widzieć najlepszych, bezpośrednich rywali i oceniać własną pozycję na trasie. A dwa przebiegnięcia przez strefę mety dawały okazję, żeby każdy został zauważony przez spikera. Liczba kibiców przy mecie oraz na nawrocie w Suchedniowie pozytywnie zaskakiwała. Równiutki asfalt na E-77, tak upiorny na podbiegach, na zbiegach pozwalał na chwilę wytchnienia i na spokojne podziwianie panoramy Skarżyska-Kamiennej. A ta, pofałdowana, poprzecinana lasami, jest urokliwa.

Bieg ukończyły 502 osoby. Mimo rekordowej frekwencji, perfekcyjnie pracował bar wydający posiłki regeneracyjne – białą kiełbasę, zupę pieczarkową, bułki drożdżowe i piwo. Poza tym ostatnim widać, że modny w trend na wegetarianizm wśród biegaczy do Skarżyska jeszcze nie dotarł. Bar jeszcze pracował pełną parą, kiedy rozpoczęła się dekoracja. Nagradzanych było 6 zawodników i 3 zawodniczki w kategorii open oraz po trójce najlepszych w kategoriach wiekowych (nagrody się nie dublowały).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.